0
 

Po festiwalu

Dwa tygodnie w szatach mnicha

"Czternaście jabłek", reż. Midi Z

W swoim najnowszym filmie Midi Z wchodzi z kamerą do wspólnoty ludzi, którzy – pomimo że chodzą bez butów i żyją z darowizn – są najbardziej wpływową grupą społeczną w Birmie, gdzie władza świecka i religijna są w praktyce nierozdzielne.

Midi Z

Reżyser, Birmańczyk pochodzenia chińskiego, przedstawia kolejny fragment codziennej rzeczywistości w kraju, w którym się urodził i pozostawał do 16. roku życia – do czasu, gdy wyjechał na Tajwan, aby kontynuować naukę w liceum i potem na studiach.
Upłynęło 10 lat, aż Midi Z mógł wrócić do Birmy. To doświadczenie zainspirowało go do nakręcenia trylogii skupiającej się na tematach migracji i powrotów do domu. Trzy projekty, realizowane naprędce i bez oficjalnego pozwolenia, odniosły sukces i stały się początkiem jego międzynarodowej kariery. Midi Z wypracował swój autorski styl, a jego kolejne filmy charakteryzują się niezwykłym rygorem formalnym, bardzo minimalistycznym i prostym. Sprawia to, że materiał nagrany z ukrytej kamery w miejscach publicznych płynnie komponuje się ze statycznymi ujęciami zrealizowanymi w przestrzeni prywatnej, dlatego też odbiór filmu jest bardzo niejednoznaczny: część widzów może zwracać uwagę na aspekt dokumentalny, a część na stronę konceptualną. W twórczości Midiego Z fakty bardzo ciasno splatają się z fikcją.

FABUŁA

W „Czternastu jabłkach” filmowiec rozwija fabułę na podstawie początkowego założenia formalnego, a w realizacji filmu znów wykorzystuje zabiegi dokumentalizujące. Midi Z pochodzi z niższej klasy społecznej: jego chorowity ojciec nie otrzymał pozwolenia na praktykę lekarską, a całą rodzinę przez długi czas utrzymywała matka, która pracowała jako sprzedawczyni jedzenia ulicznego. Z tego powodu Midi Z w swoich kolejnych dziełach skupia się na ludziach najuboższych w społeczeństwie birmańskim, jednak nie tworzy pornografii biedy – wręcz przeciwnie, w kadrach nawiązuje do obrazów codzienności znanych z klasycznego malarstwa europejskiego, co sprawia, że wokół przedstawionych przez niego postaci unosi się aura dostojeństwa i szacunku. Midi Z szczególną uwagę zwraca na wielkie nierówności klasowe w Birmie. Lokalny buddyjski kler jest najbardziej skomplikowanym przejawem tego zjawiska, ponieważ religia jest silnie związana z birmańską tożsamością narodową, przez co mnisi stają się nietykalni. Cieszą się oni dużym szacunkiem lokalnych społeczności – do tego stopnia, że zachowanie osób świeckich względem duchownych przypomina interakcję człowieka z bóstwem.

Głównym bohaterem „Czternastu jabłek” jest Wang Shin-Hong, birmański biznesmen pochodzenia chińskiego, który zaczyna cierpieć na bezsenność. Podążając za radą szamana, wyjeżdża z Mandalay, by udać się do położonego na wsi klasztoru buddyjskiego, wstąpić do zakonu na dwa tygodnie i w ten sposób zrobić dobry uczynek i odwrócić pecha. Praktyka krótkookresowej służby mniszej jest szeroko rozpowszechniona w Birmie i Tajlandii, zwłaszcza jako przygotowanie do pomyślnego rozpoczęcia nowego etapu w życiu lub do przyjęcia roli w społeczeństwie. Podczas przejazdu przez wieś Wang symbolicznie pozbywa się dóbr materialnych; jego drogi samochód nie ma możliwości pokonania drogi grubo zasypanej piaskiem. Główny bohater, idąc za regułami wyznaczonymi przez szamana, w ramach postu może zjeść w klasztorze tylko jedno jabłko przez cały dzień. Goli głowę, przywdziewa mnisze szaty i uczestniczy w codziennej rutynie zakonu, czyli medytacjach, długich procesjach przyjmowania darowizn jedzenia i pieniędzy od lokalnych rolników, konsultacjach z wiernymi czy swobodnych rozmowach między mnichami, które zazwyczaj koncentrują się na bardzo świeckich tematach. Pochodzący z miejskiej klasy wyższej Wang Shin-Hong obserwuje wiejską społeczność, a razem z nim trzymający obok kamerę Midi Z – czasem w ukryciu, a czasem na widoku.
Midi Z w „Czternastu jabłkach” tworzy zniuansowany obraz nierówności społecznych i hipokryzji, jednak bez srogich komentarzy i pouczania, choć czasami zza obiektywu kamery można usłyszeć jego śmiech. Prawdziwa historia, która przydarzyła się Wang Shin-Hongowi - przyjacielowi i częstemu współpracownikowi reżysera - pozwala Midiemu Z na zbudowanie wokół głównego bohatera narracji z wieloma elementami filmu dokumentalnego.

Reżyser, podobnie jak w „Białej śmierci” (2014), znów posługuje się – wspólnym dla kultury kręgu buddyjskiego i chrześcijańskiego – symbolem jabłka, które oznacza ziemskie przyjemności. W rozmowach z wiernymi powracają tematy migracji zarobkowej do Chin czy Tajlandii, niosące wiele zagrożeń zwłaszcza dla kobiet udających się do pracy za granicą. Midi Z jak zawsze z dużą wrażliwością i zrozumieniem podchodzi do rozmówców, świeckich i duchownych; nie traktuje kamery jako źródła swojej wyższości, ale jako narzędzie, które nie powinno kłamać, mimo że montaż to czasem to robi. Ocena, w co wierzyć, a w co wątpić, zawsze pozostaje w gestii widza.

Maja Korbecka

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal • Regulamin serwisu