0
 

Po festiwalu

„Belladonna smutku”: powrót kultowej animacji

"Belladonna smutku", reż. Eiichi Yamamoto

Mushi Production, studio współtworzone i pod koniec porzucone przez Osamu Tezukę (zwanego bogiem mangi), w 1973 r. wyprodukowało animację dla dorosłych "Belladonna smutku". Była to ostatnia część trylogii Animerama, która okazała się spektakularną finansową klapą. Film na wiele lat popadł w zapomnienie, choć po internecie krążyły jego fatalnej jakości kopie. W 2014 r. firma Cinelicious Pics podjęła się rekonstrukcji cyfrowej "Belladonny smutku", teraz dostępnej w jakości 4K. Jednak zacznijmy od początku.

Produkcja

Trylogia Animerama to seria tematycznie powiązanych animacji dla dorosłych stworzona z inicjatywy Osamu Tezuki i produkowana przez studio Mushi Production na przełomie lat 60. i 70. Prawdopodobnie miała być animowaną odpowiedzią na rodzący się wtedy gatunek pinku eiga.

Poza erotyczną tematyką filmy charakteryzuje połączenie tradycyjnej animacji (np. ręcznie rysowanej) z sekwencjami w stylu studia United Productions of America (UPA). Ponadto styl wizualny „Belladonny smutku” jest inspirowany twórczością Yōjiego Kuriego, a także eksperymentalnym użyciem nowoczesnej metody rysunku oraz technikami klatek kluczowych i nieruchomych obrazów. Wszystkie trzy filmy wyreżyserował Eiichi Yamamoto („Astro Boy”, „Space Battleship Yamato”), który odpowiadał za większość produkcji studia.Część pierwsza, „A Thousand & One Nights”, ukazała się w 1969 r. i jest uznawana za pierwszą pełnometrażową animację erotyczną. Część druga, „Cleopatra”, okazała się całkowitą klapą i położyła podwaliny pod upadek studia. Aby uratować firmę, postanowiono sprzedać prawa do filmu amerykańskiemu studiu Xanadu Productions, które w 1972 r. na ekrany wprowadziło zdubbingowaną wersję animacji pt. „Cleopatra: Queen of Sex”. Ona również okazała się klapą. Trzecia część cyklu, „Belladonna smutku”, zadebiutowała w 1973 r. bez bezpośredniego udziału Tezuki (opuścił już wtedy firmę). Mimo że studio stało na krawędzi upadku, zadecydowano o przeznaczeniu funduszy na produkcję i dystrybucję filmu. Rezultat po raz kolejny okazał się rozczarowujący. Film zniknął z kin 10 dni po premierze, a kilka miesięcy później studio ogłosiło bankructwo.

Recenzja

Scenariusz oparty jest na powieści „Czarownica” Jules’a Micheleta wydanej po raz pierwszy we Francji w 1862 r. Film opowiada historię świeżo poślubionej pary, Jeana i Jeanne. Radość młodych małżonków zostaje brutalnie przerwana z powodu prawa pierwszej nocy, które pozwala lokalnemu władcy pozbawić pannę młodą dziewictwa w jej noc poślubną. Miejscowy baron, a być może także jego przyboczni, gwałcą Jeanne. Piszę „być może”, bo scena jest całkowicie abstrakcyjna. Sprawca przedstawiony jest jako czerwony obraz, natomiast dziewczyna zachowuje swoją zwykłą postać, a następnie, w wyniku potwornej zbrodni, zostaje rozerwana na pół.
Małżonkowie starają się zapomnieć o tym, co się wydarzyło, ale Jeanne nie potrafi uwolnić się od traumatycznych wspomnień, które nawiedzają ją nocami jako postać demona o fallicznym kształcie. Jej relacja ze złym duchem jest niejednoznaczna – spotkania budzą w niej przerażenie, jednocześnie sprawiając jej rozkosz. Demon zachęca ją, by zemściła się na baronie. Sugeruje, że uda jej się to pod warunkiem, że zawrze pakt z diabłem. […]
„Belladonna smutku” to najpoważniejsza i najbardziej awangardowa część trylogii. Historia opowiedziana jest w większości nie poprzez dialogi, lecz głosem narratora, a za tło animacji służą statyczne, panoramiczne obrazy inspirowane dziełami secesyjnych artystów, takich jak Klimt i Beardsley, oraz ilustracjami na kartach tarota. Od pierwszej sekundy widoczne jest ogromne bogactwo kolorów, dużo uwagi poświęcono szczegółowemu przedstawieniu bohaterów i ich otoczenia. Rysunki Kuniego Fukaiego są niemal perfekcyjne – każde ujęcie wygląda jak prawdziwy obraz. Animacje Gisabura Sugiiego są równie doskonałe; ruch wydaje się wypływać ze statycznych obrazów, budzić je do życia. Wyznaczenie elementów pozostających nieruchomo, momentów, w których niezbędny jest ruch, i dobór środków, by osiągnięty efekt był naturalny, są absolutnie bezbłędne.Pośród tego piękna czai się jednak element groteski, który staje się wyraźniejszy w scenach seksu i przemocy, takich jak okaleczenie Jeana. Bardzo efektowna jest też scena pokazująca czasy zarazy – dominująca czerń podkreśla złowieszczą atmosferę stworzoną przez animację.
Eiichi Yamamoto mistrzowsko wplata w tę wizualną fantasmagorię historię naznaczoną ludzkimi dramatami, dzięki czemu animacja nie pozostaje wyłącznie zbiorem obrazów. W połączeniu ze świetną jazz-rockową muzyką Masahika Satoha przypomina estetykę teledysku, zwłaszcza w scenach bez narracji, co podkreśla, że jak na swoje czasy projekt był niezwykle nowoczesny i progresywny. „Belladonna smutku” – dzięki swojemu stylowi i radykalnej wizji, w założeniu możliwie jak najdalszych od dominujących wzorców disnejowskiej animacji – to film niezwykle ważny zarówno w historii japońskiej, jak i światowej animacji. Rezultat okazał się tak dalece wyprzedzać swoją epokę, że niewielu potrafiło go docenić, co zaowocowało fatalnym wynikiem finansowym. Dopiero po ponad czterech dekadach jego wartość artystyczna doczekała się uznania. Teraz film stanie się dostępny dla szerokiej publiczności dzięki rekonstrukcji cyfrowej obrazu i dźwięku dokonanej przez Cinelicious Pics, podkreślającej artystyczny geniusz i dojrzałą estetykę tej wyjątkowej animacji.

Panos Kotzathanasis

tłum. Agata Rudowska

* Oryginalny tekst: Belladona of Sadness [online]

Tekst opublikowany w sierpniu 2016 r. na easternkicks.com

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal • Regulamin serwisu