0
 

Po festiwalu

Tworzenie nowych światów

"Strażnik Dahufa", reż. Busifan

O rozwoju niezależnej animacji w Chinach i nieograniczonych możliwościach fantastyki rozmawiamy z twórcami "Strażnika Dahufy": reżyserem Busifanem i producentem Shang You.

Maja Korbecka: Busifan, twój styl rysunku jest bardzo charakterystyczny – wystarczy jedno spojrzenie, by rozpoznać, że to twój projekt. „Strażnik Dahufa” i wcześniejsze filmy krótkometrażowe tworzą całe uniwersum podobne do tego w starych chińskich podaniach ludowych i opowieściach fantastycznych. Jakie książki w literaturze chińskiej lub zagranicznej miały na ciebie największy wpływ? Czy masz ulubionych bohaterów literackich?

Busifan: Myślę, że w dzieciństwie największy wpływ miały na mnie powieści o wojownikach (literatura popularna wuxia). Pamiętam, jak w czasie lekcji w szkole średniej kładłem książkę na kolanach i po kryjomu czytałem. Głównie powieści autorstwa Jin Yonga i Gu Longa. Wtedy hongkońskie kino wuxia też było bardzo popularne, więc i te filmy w dużej mierze ukształtowały mój sposób myślenia. Jeśli mam wybrać spośród czterech klasycznych chińskich powieści, to najbardziej lubię „Opowieści znad brzegów rzeki” – w tej noweli wszystkie postaci są świetnie zarysowane. Za to w książkach Jin Yonga moimi ulubionymi bohaterami są Linghu Chong [sierota i niezwykle utalentowany wojownik, wybraniec, który posiada trudną do kontrolowania moc wysysania umiejętności i siły innych ludzi – przyp. M.K.] i Zhou Botong [niestabilny duchowo mędrzec, który nie może do końca poznać tajników taoizmu, ponieważ jest zbyt naiwny i impulsywny – przyp. M.K.]. Lubię ich, ponieważ są przedziwni, bardzo niezależni i silni, a z drugiej strony ich doświadczenia z przeszłości sprawiają, że noszą ukryty w sobie smutek i traumę. Jeśli chodzi o powieści z zagranicy, w dzieciństwie moim ulubionym bohaterem był Tintin, później czytałem bardzo dużo dzieł Stephena Kinga.
Połączenie literatury i filmowych adaptacji ogromnie na mnie wpłynęło. Czasem mam wrażenie, że podczas procesu tworzenia i organizacji toku myślowego wymienione wcześniej powieści są moimi głównymi źródłami inspiracji i punktami odniesienia. We współczesnej popkulturze jest zbyt wiele postaci, by je wszystkich spamiętać. Jedynym, który ostatnio zwrócił moją uwagę, był Predator – głównie z powodu świetnego dizajnu i projektu graficznego.

M.K.: Kiedy usłyszałam imię Ouyang Ji’an, od razu pomyślałam o Ouyang Fengu z nowel Jin Yonga. Czy te postaci mają ze sobą jakiś związek?

B.: Nie mają ze sobą związku, przynajmniej na razie, to tylko zbieżność nazwisk. Jednak bardzo możliwe, że ten zbieg okoliczności sprawi, że ci dwaj bohaterowie zaczną mieć ze sobą coś wspólnego. Świat powieści fantastycznych nie zna ograniczeń, te małe odniesienia i uwagi też są bardzo ciekawe.

M.K.: Shang You, w wywiadzie dla kanału Fanyi wspomniałeś, że filmy animowane z powodzeniem promują rozwój lokalnej turystyki. Czy miejsca przedstawione w „Strażniku Dahufa” są wzorowane na konkretnych lokalizacjach w Chinach?

Shang You: W „Strażniku Dahufa” można zobaczyć miejsca wzorowane na pejzażach gór i wód znanych z klasycznego chińskiego malarstwa tuszowego. Okolice przedstawione w animacji nie mają jednak swojego konkretnego odpowiednika w rzeczywistości – wszystko to utopijny krajobraz wyimaginowanej krainy.

M.K.: Podczas oglądania filmu pomyśleliśmy, że postać Księcia do złudzenia przypomina aktora Elvisa Tsui Kam Konga. Czy wygląd i zachowanie innych postaci są inspirowane sylwetkami prawdziwych ludzi? Jeśli tak, to jakimi?

B.: Książę był wzorowany na Elvisie Tsui Kam Kongu, inni bohaterowie „Strażnika Dahufy” nie mają swoich pierwowzorów w realnym świecie.

M.K.: Nice Boat Studio oprócz filmów animowanych produkuje też koszulki, figurki i gadżety z postaciami znanymi z tych animacji, co sprawia, że studio może być bardziej samowystarczalne i niezależne. Mógłbyś przybliżyć plan działania Nice Boat? Czy „Strażnik Dahufa” doczekał się bazy fanowskiej i wydarzeń cosplay?

S.Y.: Głównym celem Nice Boat Studio jest tworzenie animacji na podstawie dobrze napisanych i ciekawych opowieści, to najważniejszy element naszej pracy. Jeśli chodzi o rozwój powiązanych z filmami produktów, nieustannie próbujemy wprowadzić w życie nowe projekty. W obecnym stadium rozwoju firmy musimy podążać ścieżką eksperymentów. Zawsze mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć film lub produkt zupełnie inny od pozostałych.

M.K.: Reżyser Busifan we wcześniejszych wypowiedziach dla prasy wspomniał, że gdy stawiał pierwsze kroki w przemyśle filmów animowanych, to nie było w Chinach ani szkoły, ani wystarczających materiałów do nauki współczesnych metod animacji. A zauważyłam, że Nice Boat Studio zatrudnia bardzo wielu młodych ludzi. Co według ciebie firma może zaoferować początkującym twórcom animacji?

S.Y.: Tak naprawdę problemy, na które natknął się Busifan, należą już do przeszłości. Teraz jest wiele szkół, które oferują dobre programy nauczania w zakresie najnowszych technik animacji. Wykształciło się tam wiele świetnie zapowiadających się talentów, ludzi, którym zależy na rozwoju przemysłu animacji. Myślę, że Nice Boat Studio to dla młodych twórców pewnego rodzaju platforma. Robimy wszystko, aby stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju kreatywności, by lubiący sztukę animacji i idealistycznie myślący młodzi ludzie za pomocą filmów animowanych mogli znaleźć sposób na wyrażenie swoich myśli, by byli w stanie podążyć tą drogą o wiele dalej, niż my jesteśmy w stanie. Żeby nie lekceważyć i nie tłamsić młodych talentów, robimy co w naszej mocy, by odkrywać i zatrudniać coraz lepszych rysowników i reżyserów.

M.K.: Chciałabym teraz zapytać, jak przebiegała współpraca między Nice Boat Studio a Horgos Coloroom Pictures.

S.Y.: Bardzo dobrze nam się razem pracowało, chociaż w pewnych aspektach zdarzały się różnice opinii – ale obie strony sprzeczały się i dyskutowały tylko dla dobra projektu. Model pracy Horgos Coloroom Pictures jest niezwykle profesjonalny i rozwinięty; to coś, czego przez cały czas produkcji chciałem się od nich nauczyć.

M.K.: Język użyty w scenariuszu „Strażnika Dahufy” jest bardzo bogaty, a dialogi są pełne dobitnych powiedzeń. Widać, że gry językowe sprawiają ci przyjemność. Jeśli miałbyś wybrać, to jakie jest twoje ulubione powiedzenie lub słowo w języku chińskim?

B.: Najbardziej charakterystyczne wypowiedzi w „Strażniku Dahufa” należą do samej Dahufy, co związane jest z całym projektem postaci. Od początku wyobrażaliśmy sobie ją jako osobę wiekową, kogoś, kto żyje już od bardzo, bardzo dawna, więc wszystkie aspekty – wygląd i sposób poruszania się postaci, nawet niski zdziecinniały ton głosu czy podniosły styl wypowiedzi – miały obrazować wewnętrzne sprzeczności, które kumulują się w sylwetce Dahufy. Gdy pisałem scenariusz do filmu, przybranie tego stylu językowego nie sprawiało mi żadnych trudności, ponieważ jest mi znajomy. Nie spodziewałem się, że mogą z tej kwestii wyniknąć jakieś problemy. Jednak po premierze filmu publiczność krytykowała scenariusz „Strażnika Dahufy”, np. niektórzy widzowie mówili, że Dahufa nie mówi po ludzku. Myślę, że to zależy od stopnia, w jakim widownia w Chinach jest skłonna zaakceptować alternatywny świat fantastyczny i zamieszkujące go nowe dziwaczne postaci. Oczywiście Dahufa może nawet nie być postacią ludzką, bo chyba nie ma człowieka, który byłby w stanie mówić tak długo…
Nie mogę się zdecydować na jeden wybrany zwrot. Zazwyczaj moimi ulubionymi powiedzeniami są te odnalezione pod wpływem poruszenia wewnętrznego, te, które idealnie ujmują mój stan umysłu w danej chwili.

M.K.: „Strażnik Dahufa” miał premierę kinową w Chinach 13 lipca 2017 r. Jaka była reakcja lokalnej widowni na film?

B.: Widziałem wiele przeróżnych komentarzy na temat filmu, zwłaszcza dużo wielokierunkowych interpretacji i analiz. Uważnie się zastanowiłem, podsumowałem opinie i doszedłem do wniosku, że reakcja widzów najprawdopodobniej była taka: „To bardzo dziwny film. Co tu jeszcze powiedzieć?”. Myślę, że to ciekawa reakcja, ponieważ formułuje dwuznaczny i mglisty temat do rozmowy. Widzowie sami mogą rozwijać przedstawioną w filmie historię i podjąć się tworzenia jej na nowo, a to daje wiele do myślenia. Prawdę mówiąc, reakcja publiczności pozwoliła mi dostrzec, kim są sami widzowie. Zrozumienie tego aspektu jest bardzo ważne dla twórcy opowieści.

S.Y.: Na samym początku również byłem pełen niepokoju i nerwów; bezustannie śledziłem opinie i wrażenia publiczności na temat filmu. Dokładnie tak jak powiedział reżyser Busifan, reakcje i odczucia publiczności odzwierciedlają, kim są sami widzowie. Dostrzeżenie tego jest kluczowe. My tylko przedstawiamy opowieść o dobru, które zwalcza zło.

tłum. Maja Korbecka
Wywiad przeprowadzony w październiku 2018 r.

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal • Regulamin serwisu