Archiwum - 10. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

Paweł Skrzypczak: Filmy społecznie zaangażowane, postkolonializm, a nowe kino Azji

Złocisty ptak

Azja Południowo-Wschodnia jest wielkim postkolonialnym tyglem kulturowym i w rodzimych kinematografiach nie sposób uciec od problemów społecznych z tym związanych. Nie inaczej jest w filmach prezentowanych w konkursie 10. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków.

W tegorocznej sekcji "Nowe Kino Azji" znalazło się wiele tytułów poruszających problemy wykluczonych ze społeczeństwa. Tego typu zjawiska portretowane są na wielu płaszczyznach, choć najczęściej przewijają się wątki związane z brakiem adaptacji lokalnych mniejszości etnicznych, nie sposób też zapomnieć o wykluczeniu ekonomicznym i nierównym traktowaniu kobiet przez negację ich prawa do samostanowienia.

Dla europejskiego widza niezaznajomionego z historią regionu i nieświadomego jakie piętno odcisnął rozpad kolonializmu, zaskakującym może być fakt wielości kultur i języków współwystępujących na terytorium państw Azji. Tego typu różnorodność rodzi często wiele problemów związanych z dyskryminacją. Świetnie zostało to zobrazowane w "Złocistym ptaku" K. Rajagopala, który na przekór naszym wyobrażeniom o bogatym i czystym Singapurze w etnograficzny sposób zobrazował warunki życia bohatera wywodzącego się z hinduskiej mniejszości, oraz środowisko nielegalnych chińskich imigrantów, którym nierzadko łatwiej jest poczuć się członkiem lokalnej społeczności, chociażby ze względu na brak bariery językowej. Całkiem inaczej jest w wypadku tytułowego, milczącego bohatera, który po wyjściu z więzienia i utracie rodziny każdego dnia musi zmagać się z rzeczywistością i walczyć o odzyskanie utraconej godności.

Problemy mniejszości tamilskiej odnaleźć możemy także w filmie pochodzącym z Malezji. "Zły" Shanjheya Kumara Perumala jest na swój sposób wyjątkowy. Dzieło, nagrodzone tytułem najlepszego obrazu roku w Malezji, aby doczekać zaszczytów musiało przebyć długą drogę. Film powstawał przez dziesięć lat poza przemysłem filmowym, finansowany był z własnych środków reżysera, a przez fakt, że aktorzy-naturszczycy posługiwali się rodzimym (tamilskim) językiem, film nie mógł zostać dopuszczony do narodowego festiwalu. Dopiero protesty doprowadziły do zmiany regulaminu i umożliwiły otrzymanie nominacji produkcjom zrealizowanym w każdym z kilkudziesięciu występujących na terenie Malezji języków mniejszości etnicznych. W warstwie czysto filmowej jest to raczej przeciętny obraz o formie mocno odstającej od obowiązujących standardów, co może wpływać w zdecydowanej mierze na odbiór filmu skierowanego głównie do lokalnej publiczności. W Malezji film ten uchodzi za pierwsze dzieło "realizmu społecznego", prezentujące całe spektrum problemów z jakimi spotykają się wyrzuceni poza nawias społeczeństwa Tamilowie. Osadzenie akcji w latach 90. XX wieku oraz brak przedstawicieli malajskiej większości pozwalają oddalić zarzuty o krytykę rzeczywistości i uniknąć cenzury, chociaż takie tematy jak bieda, rasizm, przemoc domowa, czy problemy z przemytem narkotyków i alkoholem są ciągle dużym problemem społecznym.

Warto zauważyć także w sekcji konkursowej film pochodzący z Bangladeszu. "Teren budowy" wprowadza wątki dotyczące miejsca kobiet w hinduistyczno-islamskim społeczeństwie oraz ograniczeń jakie niesie za sobą życie w tym na wpół zsekularyzowanym kraju, gdzie coraz silniej akcentowana jest przynależność religijna. Film staje się pretekstem do przedstawienia rozwarstwienia społecznego także pod kątem klasowym i ekonomicznym. Co warte zauważenia, problemy z jakim spotykają się kobiety w tym kraju nie dotyczą tylko żyjących w slumsach, gdzie przemoc jest częstym zjawiskiem, ale także trzydziestoletniej kobiety, która reprezentuje klasę średnią. Tytuł filmu - "Under Construction" - odnosi się nie tylko do portretu Dhaki, którą często widzimy jako jeden wielki plac budowy, ale także w kontekście przebudowy tożsamości głównej bohaterki, która dojrzewa do podejmowania świadomych decyzji o swoim losie i realizacji własnych pragnień: stworzenia autorskiej wersji hinduskiej sztuki teatralnej, "Czerwonych oleandrów" Rabindranatha Tagore, będącej zarazem komentarzem do społecznej i ekonomicznej sytuacji kraju. Rubaiyat Hossain nakręciła najbardziej feministyczne dzieło festiwalu. Warto zauważyć, że film zrealizowany został w całości przez kobiety i stawia je na pierwszym planie w opozycji do tradycyjnego kina banglijskiego.

Mimo iż zwycięski film w sposób mniej widoczny podejmuje tego typu wątki społeczne, pozostałe filmy w sekcji konkursowej prezentują kino mocno zaangażowane. Dla przykładu w "Tharlo" Pema Tseden subtelnie zarysowuje problemy tożsamości tybetańskiej widziane z perspektywy samych Tybetańczyków, a w filipińskiej "Zwyczajnej rodzinie" mamy walkę o godność pary młodych rodziców z nizin społecznych, którzy nie mogą liczyć na wsparcie instytucji państwowych po porwaniu ich dziecka. Nie znaczy to jednak, że nagrodzone "Dziecko Apokalipsy" - drugi  film pochodzący z Filipin w konkursie, jest zupełnie wolny od głębszych społecznych analiz. Reżyser, Mario Cornejo, w przeciwieństwie do Eduardo Roya Jr. nie wykłada ich wprost. W melancholijnym filmie o surferach, poprzez postaci i losy głównych bohaterów alegoryzuje kolonialny gwałt, jaki dokonał się na regionie. To, że spośród wielu filmów eksploatujących ważne i namacalne zjawiska, główną nagrodę zdobył film na pozór ciepły i niewiele znaczący, jest być może jednym z największych zaskoczeń całego festiwalu. Ale jest w tym także pewna przewrotność – co już się dokonało, już się nie odstanie, a żyć trzeba dalej, i bohaterzy filmu z nonszalancją wcielają tę dewizę w życie. Ku uciesze szerszej publiczności, która, co może niektórych smucić, chętniej sięgnie po historie i wzorce bliższe współczesnemu, konsumpcyjnemu stylowi życia pokolenia Millenialls, niż po kolejny film o biedzie i uciemężeniu.

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal