Pięć Smaków w Domu
Program

Dwadzieścia edycji, dziesięć filmów - sekcja jubileuszowa

Miasto smutku, reż. Hou Hsiao-hsien

Jak świętować dwudziestą edycję festiwalu, który nieustannie się zmieniał? Pokazaliśmy kilkaset filmów, przygotowaliśmy kilkadziesiąt sekcji tematycznych, retrospektyw i przeglądów. W tym roku wrócimy do dziesięciu z nich.

Autor: Jakub Królikowski

Przez te dwadzieścia lat sami przesiąkaliśmy kinem i kulturami Azji, dlatego najlepiej czujemy się tu i teraz. Do nostalgii chętnie wracamy, ale przede wszystkim na filmach Wong Kar Waia i Leona Lê. Nie zamierzamy więc przesadnie rozczulać się nad upływem czasu. Zamiast tego programem 20. Pięciu Smaków, a szczególnie Sekcją jubileuszową, chcemy podziękować Wam – naszej publiczności – bo to Wasze zaangażowanie i aktywny udział przez lata pozwalały nam realizować śmiałe pomysły. Wiele z nich trafiło w idealny moment i kontekst, w którym mogły wybrzmieć najmocniej. Inne okazały się tak ponadczasowe, że chce się do nich wracać. 

Od przeglądu do festiwalu

Kiedy w 2007 roku razem z Thanhem Quoc Nguyenem organizowaliśmy pierwsze „Kino w Pięciu Smakach”, był to kameralny, lokalny przegląd kina wietnamskiego. Pięć Smaków wyrosło ze społecznych projektów Fundacji Sztuki Arteria i od początku miało w nowoczesny sposób przybliżać kulturę wietnamską, reprezentowaną w Warszawie przez jedną z najliczniejszych społeczności migranckich.

Nie planowaliśmy wtedy budowania dużego festiwalu kina azjatyckiego. Kolejne kroki pojawiały się stopniowo: nowe kraje, nowe sekcje, coraz większy zespół, coraz bardziej rozbudowany program.

Przez pierwsze lata festiwal był wydarzeniem mocno wrośniętym w tkankę Warszawy. Odbywał się w konkretnym miejscu i czasie. Odpowiadał na potrzeby warszawskiej społeczności – coraz bardziej różnorodnej, otwartej i ciekawej świata. Równolegle Arteria realizowała inne projekty społeczne i artystyczne, także mocno osadzone w lokalnych społecznościach.

I choć zawsze postrzegaliśmy się jako organizację przywiązującą dużą wagę do samoewaluacji, weryfikowania celów i obserwowania zmian społecznych, długo nie dostrzegaliśmy, jak bardzo geografia festiwalu ogranicza możliwość uczestniczenia w nim ludziom mieszkającym poza dużymi ośrodkami.

Nowy format

Kamieniem milowym okazał się rok 2020. Pandemia zmusiła organizatorów festiwali do poszukiwania nowych narzędzi realizacji swoich celów. Zorganizowanie Pięciu Smaków online było dużym wyzwaniem, ale efekt przerósł nasze oczekiwania. Zrozumieliśmy, że brak dostępu do ambitnego kina, który dla warszawskiej publiczności był nagłym i bolesnym doświadczeniem, mieszkańcom mniejszych miast doskwierał od lat. Możliwość uczestniczenia w Pięciu Smakach online nie była więc koniecznym kompromisem, lecz niespodziewanym prezentem. Do pięciosmakowej społeczności dołączyła ogromna grupa nowych widzów – zaangażowanych, złaknionych doświadczeń i inspiracji. Publiczność, która dała nam jeszcze mocniejszy wiatr w żagle.

Dlatego po pandemii pozostaliśmy przy formule hybrydowej, która pozwala nam organizować festiwal o ogólnopolskim zasięgu. Część online nie jest dodatkiem do wydarzeń kinowych, lecz jednym z filarów, na jakich opiera się cały nasz model programowy, organizacyjny i ekonomiczny. Wkładamy dużo wysiłku w to, by także w sieci budować atmosferę festiwalu i poświęcać publiczności tyle samo uwagi co w kinie. Prelekcje, rozmowy z twórcami, ogromna praca nad pozyskiwaniem najnowszych i trudno dostępnych filmów, rozwój technologii pozwalającej na ich bezpieczną emisję w internecie – wszystko to jest dziś integralną częścią Pięciu Smaków.

Bardzo lubię oglądać filmy w kinie. Cieszę się dużym ekranem, ciemną salą, otaczającym dźwiękiem, skupieniem i doświadczeniem dzielonym z innymi widzami. Jednocześnie fascynuje mnie technologia – zarówno to, jak zmienia sposób tworzenia filmów i rozwija język kina, jak i możliwości, które otwiera przed odbiorcami. Współczesny sprzęt, wysoka jakość domowego obrazu i dźwięku oraz wygoda oglądania we własnym salonie pozwalają dziś stworzyć znakomite warunki do obcowania z ambitnym kinem także poza salą kinową. W kontekście ograniczonego dostępu do wartościowej oferty kulturalnej w znacznej części kraju postrzegam to po prostu jako wyrównywanie szans.

To przede wszystkim z myślą o widzach, którzy dołączyli do nas online w czasie pandemii, powstała Sekcja jubileuszowa. Dwudziesta edycja jest dobrym pretekstem, by wrócić do ważnych tytułów z pierwszych czternastu lat festiwalu i dać choćby symboliczną możliwość nadrobienia zaległości. Filmy, jakie kiedyś można było zobaczyć tylko w Warszawie, na dwóch czy trzech pokazach, teraz trafią do nieporównanie szerszej publiczności.

Filmy wybrane razem z widownią

Pięć Smaków od zawsze powstaje w dialogu z publicznością. Mam nadzieję, że nasi widzowie dostrzegają, że wsłuchujemy się w ich komentarze i sugestie.

W czerwcu zaprosiliśmy Was do wspólnej pracy nad programem sekcji jubileuszowej. Przygotowaliśmy listę trzydziestu filmów z pierwszych czternastu edycji, które uznaliśmy za szczególnie ważne i „kanonicznie pięciosmakowe”. Wybieraliście swoje typy, ale sugerowaliście też inne filmy, pominięte przez nas w pierwszym wyborze. Na podstawie tych propozycji przygotowaliśmy dogrywkę.

W całej zabawie wzięło udział ponad 650 osób i powstał naprawdę świetny zestaw dziesięciu filmów. Nie jest to matematyczne Top 10 Pięciu Smaków. Część tytułów to jednoznaczni zwycięzcy głosowania, inne znalazły się nieco niżej w rankingu publiczności, ale dopełniają geograficzną panoramę sekcji. Zależało nam, żeby dwudziestu lat festiwalu nie sprowadzać do kilku najbardziej oczywistych krajów, nazwisk i nurtów.

Bezapelacyjnym zwycięzcą plebiscytu został „Kot do wynajęcia” Naoko Ogigami. Wracaliśmy do niego już kilkukrotnie i sądziliśmy, że widzowie mają go już dość – najwyraźniej nie. Od swojej wizyty  na Pięciu Smakach w 2017 roku Naoko Ogigami stała się reżyserką otoczoną przez część pięciosmakowej publiczności niemal kultem.

Najwięcej głosów w drugiej turze otrzymało „Miasto smutku” Hou Hsiao-hsiena – legendarny film, który przez lata miał bardzo skomplikowaną sytuację prawną. Udało się nam go zaprezentować podczas 5. Pięciu Smaków, ale wymagało to niemałego wysiłku. Pracując nad retrospektywą Hou Hsiao-hsiena, odbyłem wizytę studyjną na Tajwanie, której celem było pozyskanie trudno dostępnych tytułów, w tym oczywiście „Miasta smutku”. Sprawdziłem wszystkie instytucje i tropy, ale bez rezultatów. Dobra wiadomość przyszła, gdy, już nieco zrezygnowany, czekając na lot powrotny, odebrałem telefon od samego reżysera. Jego asystentka poinformowała mnie, że prof. Wenchi Lin z uniwersytetu NCU, badacz i znawca twórczości Hou, zgodził się udostępnić nam kopię filmu na taśmie 35 mm na niebiletowany pokaz edukacyjny w ramach programu Taiwan Cinema College Showcase. W efekcie warszawska publiczność oglądała „Miasto smutku” z analogowej taśmy jako studenci profesora Lin. Dziś film jest odrestaurowany i dostępny w świetnej jakości, a jego status prawny został wreszcie uregulowany. Na jubileuszowych Pięciu Smakach pokażemy go zarówno online, jak i w kinie. To chyba najlepszy przykład tego, jak technologia potrafi przywracać wielkie filmy kolejnym pokoleniom widzów.

W jubileuszowej dziesiątce znalazły się też filmy szczególnie ważne dla osób od wielu lat pracujących nad programem, tworzących fundament festiwalu i gwarantujących jego jakość. Marcin Krasnowolski lobbował za „Cieniem za księżycem” Juna Roblesa Lany – wybitną psychodramą filipińskiego reżysera, którego twórczość uważnie śledzimy. Maja Pielak kibicowała „Kronice czułości” Yang Mingming – ostrej, zabawnej i ciepłej zarazem opowieści o skomplikowanej relacji matki i córki. Łukasz Mańkowski szczególnym sentymentem darzy „Drogę do Mandalay” Midiego Z, o której pisał jeszcze jako członek People’s Jury 10. Pięciu Smaków – subtelny film o migracji i poszukiwaniu własnej ziemi obiecanej. Mnie najbardziej cieszy, że znów pokażemy „Hema Hema” Khyentse Norbu – film, od którego zaczęła się moja przygoda z historią i kulturą Bhutanu.

Zastanawiam się, jaki film wybrałaby Jagoda Murczyńska. Może „Drogę do Mandalay” Midiego Z, którego pełną retrospektywę wspólnie planowaliśmy. A może „Ploy” Pen-eka Ratanaruanga – reżysera ważnego dla Pięciu Smaków od samego początku. Do jego kina Jagoda wielokrotnie wracała później w swoich tekstach.

Tworzenie takiego wydarzenia jak Pięć Smaków oznacza także mierzenie się z doświadczeniami trudnymi i granicznymi. Jednym z nich, a zarazem najboleśniejszym momentem w historii festiwalu, była śmierć Jagody w 2022 roku. Przez lata współtworzyła Pięć Smaków jako programerka i autorka tekstów, ale przede wszystkim jako osoba, której wrażliwość, wiedza i sposób patrzenia na kino w ogromnym stopniu kształtowały kierunek naszego rozwoju. Jej nagłe odejście pozostawiło trudną do opisania pustkę.

Wiele z tego, co Jagoda wnosiła do festiwalu – ciekawość, otwartość na mniej oczywiste kinematografie, uważność na społeczny i kulturowy kontekst oraz przekonanie, że o kinie azjatyckim warto rozmawiać szeroko i bez uproszczeń – pozostało jednak w naszym sposobie myślenia. Dziś jej imię nosi konkurs dla osób piszących o kinie Azji.

W jubileuszowym roku pamięć o Jagodzie jest dla mnie nieodłączną częścią opowieści o tym, czym Pięć Smaków było i czym jest. Myślę o niej także wtedy, gdy wracamy do ważnych dla nas przez te lata filmów. I zastanawiam się, które z nich wybrałaby dzisiaj.

Nieobecności i powroty

Dziesięć filmów w Sekcji Jubileuszowej to oczywiście bardzo mało. Nie dla wszystkich ważnych twórców znalazło się miejsce, ale spokojnie – to nie koniec naszej opowieści. Ulubieniec publiczności Nawapol Thamrongrattanarit z Tajlandii pracuje nad nowym filmem i z pewnością zasługuje na pełną retrospektywę. Na świecie trwa dziś intensywny proces odnawiania i digitalizacji klasycznego kina. W nowych kopiach wracają kolejne filmy hongkońskiej nowej fali, Johnniego To, Johna Woo czy Fruita Chana. Jestem przekonany, że następne ikoniczne tytuły także będą odrestaurowywane cyfrowo, dając nam kolejne okazje do powrotów.

W Sekcji jubileuszowej nie ma żadnego filmu z Wietnamu, a przecież to od niego wszystko się zaczęło. Jej uzupełnieniem jest sekcja Fokus: Wietnam, w której wracamy do korzeni, prezentując kino niemal wyłącznie z ostatnich dwóch–trzech lat. Pragniemy wrócić do atmosfery międzykulturowego spotkania, jaką były przepełnione pierwsze edycje festiwalu.

Dwadzieścia lat temu zaczynaliśmy od kameralnego przeglądu i przekonania, że kino jest pretekstem do dialogu, źródłem inspiracji, sposobem na poznawanie innych perspektyw i zbliżanie ludzi. Od tamtej pory zmieniło się prawie wszystko: skala, program, sposób oglądania – ale to przekonanie pozostaje aktualne. Dziękujemy, że jesteście z nami i do zobaczenia: w kinie i przed ekranami.

bądź na bieżąco!

Na naszej stronie wykorzystujemy cookies tj. małe pliki tekstowe, które strona internetowa zapisuje na Twoim komputerze lub urządzeniu przenośnym w chwili, gdy przeglądasz tę stronę. Kliknij tu, aby zmienić ustawienia cookies.