Archiwum - 9. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

Rafał Christ: Objęcia Morfeusza

Twój świat jest monochromatyczny i surowy. Zanalazłaś się w barze karaoke. Nikt cię nie poinformował jak do niego trafiłaś, a jednak czujesz, że tam właśnie powinnaś być.

Wracasz do domu, bo lokal w którym byłaś został zamknięty przez policję, chociaż nie miało tam miejsca nic nielegalnego. Masz na imię „Siti” jesteś „kobietą z wysp”. Twój mąż nie porusza się. Nic do ciebie nie mówi. Zmusisz go do rozmowy dużo później, ale to co powie zaboli cię. Leży bez ruchu i patrzy bezmyślnie w przestrzeń. Może myśli o kłopotach w jakie cię wpakował? Nie wiadomo. W tym świecie mężczyźni nie zachowują się tak jak powinni. Reprezentuje ich twój syn; małe dziecko, które chce się uczyć, bądź bawić kiedy ty myślisz akurat skąd zdobyć pieniądze na jedzenie. On cię bawi. Dzięki niemu jest ci łatwiej, wywołuje uśmiech na twej twarzy, bo nadaje lżejszego tonu bezlitosnej codzienności. Jest jeszcze oczywiście poczciwy policjant, czyli jedyny godny przedstawiciel płci brzydszej. Z początku myślisz, że może cię skrzywdzić, ale szybko zostajesz wyprowadzona z błędu. On po prostu igra z twoimi przyzwyczajeniami.

Nic to. Musisz pracować, aby zwrócić dług wierzycielowi swojego partnera. Żeby móc się w końcu wydostać z pułapki w jaką wpadłaś. Żyjesz jak przykazano. W związku jesteś wierna, ale brakuje ci w nim emocji. Twój syn nie chce spędzać czasu z ojcem, bo to przecież nudne. Ty musisz. Chcesz do niego krzyczeć, wzruszyć nim i w końcu odejść. A ja ci w tym kibicuję. Nie ma w tym krzty osądzenia, jest to jak najbardziej zrozumiałe. W zdobyciu pieniędzy pomaga ci teściowa, niepochwalająca twojej pracy w lokalu karaoke. Znajome są ci życzliwe i na pierwszy rzut oka wszystko zmierza ku lepszemu. Nagle zaczynasz jednak czuć, że coś jest nie tak. Ale w tobie. Coś z ciebie wychodzi. Sprawia ci ból. To cię atakuje. Próbujesz z tym walczyć, ale nie dajesz rady. Potrzebujesz nowego początku, katharsis. Musisz jednak do niego dojrzeć.

Eddie Cahyono powołał cię do życia. I chociaż nie sprawia wrażenia, że jest dla ciebie litościwy, to na koniec daje iskierkę nadziei. Ale czy na pewno? Może jednak ją zabiera. Zależy jak na to spojrzysz, to twoja decyzja, odczytaj to jak chcesz. Nie masz żadnej kontroli nad tym co się dzieje, w końcu to sen. Atakują cię kolejne piękne, poetyckie obrazy i nie możesz z tym nic zrobić. Jedyne co ci zostało to dostosować się do panującej w twojej Indonezji rzeczywistości. Kolejne wydarzenia przepływają obok, a ty chcesz żeby płynęły dalej. Usiądź więc wygodnie w fotelu i niech cię porwie ta oszczędna w środkach narracyjnych feministyczna fantasmagoria. Nic nie zostanie podane na tacy, ale nietrudno będzie ci poskładać kolejne części układanki w jedną całość. Pozwól objąć się na chwilę Morfeuszowi i daj ponieść morzu, od którego wszystko się zaczęło i wszystko się skończy.   

Rafał Christ

 

„Siti, kobieta z wysp”

Reżyseria: Eddie Cahyono

Produkcja: Indonezja

Premiera: 11 grudnia

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal