Archiwum - 4. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

Festiwal "Włóczykij" z Gryfina w warszawskim kinie Muranów

Opowieści polskich podróżników o Azji
Foyer Kino Muranów
30 - 31 października

Drugi raz pokazał się gościnnie Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij". Wspólnie przygotowaliśmy program prezentacji wypraw polskich podróżników do Azji.

Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij" to 10-dniowy festiwal skierowany do ludzi, którzy „odnajdują swoją podróżniczą i życiową „tropę” z dala od utartych szlaków” - tłumaczy Przemek Lewandowski, spiritus movens gryfińskiego Festiwalu. Jest najciekawszym tego typu wydarzeniem w Polsce. Uczestnicy zawsze mogą liczyć na bogaty program: pokazy filmów, slajdów oraz fotografii, przeglądy profesjonalnych długometrażowych filmów z odległych i egzotycznych zakątków świata, jak również degustacje potraw ‘kuchni świata’, koncerty alternatywnych zespołów, wystawy, warsztaty, bale, gry i zabawy oraz ekstremalne i nietypowe rajdy na orientację.

W ramach Włóczyjikowskich prezentacji do Azji zabrali nas:

Tomasz Michniewicz
"Wokół Samsary - Azji jakiej nie znacie"

Tomasz opowiedział o miejscach w Azji, które są niedostępne dla zwykłych turystów: o obozie nepalskich maoistów, Festiwalu Wegetariańskim na Phuket, o Świątyni Czaszek w Bangkoku, przemytnikach sztuki w Kambodży oraz przedziwnych rytuałach plemiennych w górach Laosu. Opowie też o kulisach powstawania książki  "Samsara. Na drogach, których nie ma" i pokazał niepublikowane dotąd zdjęcia ze swoich podróży po Dalekim Wschodzie.

Dowiedzi się więcej o Tomku na stronie.

Małgorzata Pianowska i Emanuela karpińska
"Portrety Azji"

Małgorzata Pianowska i Emanuela Karpińska należą do niewielkiego grona kobiet, które zdecydowały się na samodzielną, długą podróż na Daleki Wschód. W 2008 roku odbyły roczną podróż do Azji, Australii i Nowej Zelandii. Połowę tego czasu spędziły na kontynencie azjatyckim, przejeżdżając przez Tajlandię, Laos, Wietnam, Kambodżę i Indie.

Podczas swojej prezentacji zabrały słuchaczy w podróż właśnie tym szlakiem - zaczynając od Bangkoku, po Luang Prabang, Ha Long, Sapę, świątynię Angkor Wat i Indie. Opowiedziały o miejscach, które zachwyciły je bogactwem kulturowym i niepowtarzalnymi krajobrazami, ale jednocześnie dały lekcję pokory ukazując skrajne ubóstwo i głód. Prezentując różne oblicza Azji, przedstawiły historię nie tylko wyjątkowej podróży, ale i niezwykłego, osobistego doświadczenia, jakim ta wyprawa dla nich była.

fot. Małgorzata Pianowska

Anna i Jakub Urbańscy
"Papua z góry na dół"

Anna i Jakub Urbańscy z zawodu są biologami. Jednak poza pracą laboratoryjną znajdują czas na profesjonalną fotografię, tłumaczenia, pracę dziennikarską, a przede wszystkim na podróże, głównie do Papui, którą odwiedzają przynajmniej raz w roku, docierając w coraz to nowsze rejony.

Od 1999 roku, w trakcie dziesięciu samodzielnie zorganizowanych wypraw odwiedzili kilkanaście krajów, starając się dotrzeć w rejony mało uczęszczane przez turystów. Odwiedzili takie kraje jak Birma, Laos, Kambodża, Wietnam, Tajlandia, Indonezja, Malezja, Hong Kong i Singapur, Nepal, Indie, Sri Lankę oraz Bangladesz. Ponadto podróżowali po Ameryce Południowej, Afryce i Europie.

W czasie swojej prezentacji  Anna i Jakub zabrali nas w podróż przez najdziksze zakątki Papui – od koralowych wysepek i tajemniczych cmentarzysk w Archipelagu van Schoutena, przez jedną z najtrudniej dostępnych dżungli świata w rejonie dorzecza Einlanden – krainę owianych złowrogą sławą kanibali z plemion Korowai i Kombai.

Tomek nasiółkowski
"Bangladesz: w objęciach Gangesu i Brahamaputry"

Tomasz Nasiółkowski - mieszka w Jeleniej Górze, z wykształcenia geograf, pracował jako meteorolog w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Śnieżce, przewodnik sudecki oraz pilot wycieczek.

Zagrał nas wgłąb Bangladeszu, jednego z najbiedniejszych i najsłabiej rozwiniętych państw świata. Ten niewielki kraj, boryka się z wieloma problemami natury społeczno-ekonomicznej takimi jak: przeludnienie, głód czy bezrobocie. Dodatkowo rejon Zatoki Bengalskiej często nawiedzany jest przez powodzie i cyklony tropikalne powodujące olbrzymie zniszczenia w środowisku. Mimo wielu kłopotów kraj próbuje wyciągnąć rękę do turystów promując się hasłem "Przyjedź do Bangladeszu zanim ściągną tu miliony". To właśnie tu mamy potężne rzeki: Ganges i Brahmaputrę, które razem tworzą największą powierzchniowo deltę świata, a u ich ujścia do Oceanu Indyjskiego rośnie największy na świecie las namorzynowy, który jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ciekawostką jest również fakt, iż Bangladesz może poszczycić się jedną z najdłuższych i nieprzerwanych na świecie plaż o długości 120 km. Przekonał, że oprócz obiektów naturalnych, interesujący jest dorobek kulturowy Bengalczyków, który został ukształtowany przez wpływy islamu, hinduizmu oraz buddyzmu.

Jerzy Arsoba
"Festiwal słoni czyli jaks się bawi laoska prowincja"

Głównym bohaterem prezentacji był SŁOŃ indyjski (Elephas maximus). Zagrożony wyginięciem słoń indyjski zamieszkuje lasy i zarośla Azji Południowej i Południowo - Wschodniej. I jesteśmy "w domu", czyli w Laosie, a konkretnie w prowincji Sayaboury, gdzie jest ich największe skupisko - żyje tam około pół tysiąca udomowionych słoni, i jeszcze trzysta - w dżungli.

Słoń, dziś będący największym ssakiem lądowym, jest związany z człowiekiem od ponad 4000 lat. Słoń indyjski, łagodniejszy i łatwiejszy w tresurze od słonia afrykańskiego, od dawna był w Indiach wykorzystywany do transportu, polowań, podnoszenia ciężarów i karczowania lasów. Jest także uznawany za symbol mądrości.

4. FESTIWAL SŁONI odbył się 20 i 21 lutego 2010 roku we wsi Viengkeo obok Hongsa, stolicy prowincji Sayaboury. Podkreślił silne więzi między człowiekiem a słoniem oraz starał się edukować o zagrożeniach dla wymierających gatunków zwierząt. Główny organizator, ElefantAsia, jest organizacją non-profit na rzecz zachowania i ochrony słoni azjatyckich w Laosie, których pozostało już tylko ok. 560 udomowionych i mniej niż 1000 dzikich. Zniknięcie słonia azjatyckiego z Laosu byłoby tragedią dla kultury narodu. Podobnie jak w innych krajach Azji, słoń w Laosie jest święty i nadal znaczący w wielu tradycyjnych ceremoniach.

Festiwal został dobrze przyjęty przez rdzennych mieszkańców, z których wielu trzyma słonie "w ogrodzie", pełnym bananowców. To nie tylko okazja obcowania z tymi uroczymi zwierzętami, lecz także znaczące wydarzenie ekonomiczne. Na miejscowych, przybywających nawet z odległych prowincji oraz turystach (nielicznych) można nieźle zarobić. W 1. edycji festiwalu wzięło udział ok. 10 tys. osób, a w 3. edycji już ok. 80 tysięcy.

W czasie pokazu obejrzeliśmy, jak ta impreza wygląda: ceremonia otwarcia i procesja ok. 50 słoni, kąpiele ze słoniami, błogosławieństwo mnichów, wybór słonia roku, ofiarowanie owoców i kwiatów, show słoni, zabawa i jarmark. Mieliśmy także okazję wejść na wiejskie wesele, na które zaproszona podróżnika.

Jerzy Arsoba - Jest podróżnikiem, fotografem, operatorem kamery, a także organizatorem turystyki trampingowej. Od lat 80-tych podróżuje, gł. indywidualnie, organizując i przeprowadzając eskapady i trasy poznawcze wszelkimi dostępnymi środkami transportu. Najpierw przemierzył większość rejonów i gór Polski. Następnie kontynent europejski: środkowy, zachodni i południowy. Z kolei aktywność podróżniczą przeniósł na Wschód. Od 2003 roku podróżuje po dalekowschodniej Azji, zbierając doświadczenia i materiał fotograficzny. Przygotowuje trasy wypraw trampingowych, na które potem zaprasza innych ludzi ciekawych świata – jako Arsoba Travel.

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal