Fundacja Sztuki Arteria Kup karnet na festiwal

In the Mood for Guilt – kino Pen-eka Ratanaruanga

Pen-ek Ratanaruang nie robi wielkiej kariery w prężnie działającym tajlandzkim przemyśle filmowym, choć w Tajlandii jest rozpoznawalny i ma swoją publiczność. Kilka lat temu stał się reżyserem międzynarodowym. Swój ostatni film Nimfa, premierowo pokazany na festiwalu w Cannes, zadedykował Wouterowi Barendrechtowi, zmarłemu nagle producentowi, jednemu z szefów Fortissimo Films, który właśnie zadamawiał się w Bangkoku. Dla artystów z kręgu nowej fali kina tajlandzkiego jego obecność i zainteresowanie były nieocenione.

Po trudnych dla kina w Tajlandii latach 70. i 80. ożywienie nastąpiło w kolejnych dekadach. Do głosu doszła tzw. tajlandzka nowa fala. Wśród kojarzonych z nią reżyserów znajdują się ci tworzący zarówno filmy gatunkowe, jak i autorskie. Począwszy od Nang nak (1999), kasowe horrory Nonzee Nimibutra (1962) zainicjowały nieobecny wcześniej w Tajlandii nurt kina grozy. Bracia Oxide i Danny Pangowie (obaj urodzeni w 1965) to mistrzowie monażu, specjaliści od wysokobudżetowego kina, wzorowanego na produkcji z Hongkongu (Niebezpieczny Bangkok, 2000; Oko, 2002). Prachya Pinkaew (1962) reżyseruje błyskotliwe kino akcji z mistrzem tajskiego boksu – Tony'm Jaa w roli głównej (Ong-bak, 2003). Aphichatpong Weerasethakul (1970) jest reżyserem osobnym, wizjonerem i indywidualistą. Jego filmy, zaliczane do popularnego w Tajlandii kina gejowskiego, umykają klasyfikacji i nic nie mają wspólnego z rozpowszechnionym tam masowym nurtem gejowskich komedii. Realista w przedstawianiu homoseksualnych relacji, Weerasethakul w filmach, znanych i nagradzanych na międzynarodowych festiwalach - Cały twój (Sud sanaeha, 2002), Tropikalna Gorączka (Sud pralad, 2004), czy Światło stulecia (Sang Sattawat, 2006), kładzie nacisk na ich uniwersalny charakter. Ostatnio zmuszony jest realizować filmy zagranicą ze względu na wciąż obecną w Tajlandii państwową cenzurę.

Kojarzona z tajlandzką nową falą twórczość Pen-eka Ratanaruanga (1962) znajduje się gdzieś pośrodku tej wyliczanki. Jego filmy wyróżniają się na tle gatunkowej producji swoją nieklasycznością w podążaniu za sprawdzonymi wzorcami. Problem też w tym, że jego twórcza droga nie jest prosta, a przełamana. Publiczność pierwszych trzech filmów Pen-eka wierzy, że kolejnymi czterema odrobił swoją lekcję „sztuki filmowej” i wróci do komercyjnego kina. On jednak zaprzecza – powrót nie jest możliwy.

Monrak Transistor, reż. Pen-ek Ratanaruang

Reżyseria filmowa – jak twierdzi - jest jego przeznaczeniem. Najważniejsza zarówno w życiu, jak i w pracy Pen-eka wydaje się ciekawość. To ona popycha go ku kolejnym zmianom i wyzwaniom. Jako nastolatek wyjechał z Tajlandii do szkoły w USA, był jedynym cudzoziemcem w społeczności niewielkiego miasta w Pensylwanii. Potem studiował historię sztuki w Nowym Jorku i przez kilka lat pracował tam jako ilustrator. We wczesnych latach 80. Nowy Jork był kuźnią niezwykłych talentów – Andy Warhol, The Ramones, David Byrne i Talking Heads, Jean-Michel Basquiat, Keith Herring, Barbara Krueger – reżyser wymienia jednym tchem swoje nowojorskie fascynacje. To był też czas osobistych odkryć filmowych, z których inicjacyjnym okazała się projekcja 8 i pół Felliniego. Jednak kiedy dostaje propozycję pracy w agencji reklamowej w Bangkoku, Pen-ek postanawia wrócić do kraju, po drodze zatrzymując się na kilka miesięcy w Berlinie. Dziś odwiedzając różne miejsca, w których pokazuje swoje filmy na festiwalach, zamiast zostać w sali kinowej, woli spędzić czas w kawiarni, patrzeć na ludzi, przejść się po mieście, ożywają inspirujace berlińskie wspomnienia. Po kilku latach spędzonych w agencji reklamowej Pen-ek Ratanaruang zaczyna kręcić reklamówki dla telewizji. Zarażony wirusem kina, obsesyjnie ogląda filmy, uwielbia Bergmana, Allena, Jarmuscha. Kolejnym krokiem jest nakręcenie pełnometrażowego debiutu Fun Bar Karaoke (1997), szalonej młodzieżowej komedii, o której dziś nie chce pamiętać, która jednak sprawiła, że zafascynowany procesem tworzenia kina oddaje się reżyserii.

Kolejne filmy: 6ixtynin9 (Ruang talok 69, 1999) i A Transistor Love Story (Monrak Transistor, 2000) należą do „gatunkowej” przeszłości Pen-eka, były dla niego – filmowca samouka – prawdziwym warsztatowym poligonem. Widowiskowa komedia pomyłek 6ixtynin9 opowiada historię młodej samotnej dziewczyny, która traci pracę w korporacji. Od myśli samobójczych ratuje ją niespodziewana przesyłka – karton pełen pieniędzy, porzucony pod jej drzwiami, który stanie się przyczyną serii makabryczno-groteskowych morderstw. A Transistor Love Story, remake hitu tajlandzkiego kina muzycznego z lat 70., reaktywował modę na charakterystyczną dla regionu muzykę country – luk thung. Tematem filmu są przygody wiejskiego chłopaka, który próbuje zostać popularnym piosenkarzem.

Last life in the universe reż. Pen-Ek Ratanaruang

Przełomem w twórczości Pen-eka było zaaranżowane przez Woutera Barendrechta, zakochanego w Azji producenta filmów Wonga Kar-waia, Iwai Shunji, Tsai Ming-Lianga, Alexa van Warmerdama, braci Pang, czy Jima Jarmuscha, spotkanie reżysera z australijskim operatorem Christopherem Doyle'em, stale współpracującym z Wongiem Kar-waiem m.in. przy filmie Spragnieni miłości (In the Mood for Love, 2000) oraz z japońskim aktorem Asano Tadanobu. Na planie Last Life in the Universe (Ruang rak noi nid mahasan, 2003) spotkały się więc wielkie indywidualności współczesnego kina. Dołączył do nich jako scenarzysta pisarz z Tajlandii, Prabda Yoon. Nastrojowa opowieść o parze samotnych mieszkańców Bangkoku: ściganym przez yakuzę Japończyku Kenjim i Tajce Noi otworzyła przed Pen-ekiem nowe drzwi, pokazała możliwość innego sposobu reżyserowania i myślenia o kinie. Porzuciwszy chęć tworzenia klasycznej, narracyjnie prostej, spektakularnej historii, której motorem są odkrywane przed widzem kolejne meanrdy akcji, reżyser skupia się na tworzeniu atmosfery i na oddaniu emocji swoich bohaterów. Pomaga mu w tym charakterystyczny, ujawniający formę styl Doyle'a, melancholia, wpisana w literaturę Prabdy Yoona i minimalizm gry Tadanobu. Grany przez niego, introwertyczny Japończyk ma obsesję na punkcie porządku i samobójstwa, ekstrawertycznym życiem dziewczyny niepodzielnie rządzi chaos i nieodpowiednie znajomości. Spędziwszy razem kilka dni w jej domu, bohaterowie nawiązują trudną do zdefiniowania relację. Pen-ek w kolejnych swoich filmach odnajdzie przyjemność raczej w budowaniu niejasności, niż w rozwiązywaniu zagadek, w pokazywaniu złożoności toczącego się realnie życia, na które nakłada się inna, wewnętrzna, emocjonalna rzeczywistość postaci.

Reżyser nakręcił jeszcze jeden film ze wspomnianą ekipą. W Invisible Waves (2006) Asano Tadanobu wciela się w rolę kucharza z Hongkongu, romansującego z żoną swojego szefa. Kyoji ulega pokusie i zgadza się zamordować kobietę na zlecenie jej męża. Potem wchodzi na pokład statku, płynacego do Tajlandii. Poznaje tam młodą dziewczynę z dzieckiem i postanawia podążyć jej śladem, wplątując się w nie lada kłopoty. W Ploy (2007) Pen-ek opowiada o rozsypującym się małżeństwie pary Tajów, prowadzących restaurację w Ameryce, którzy wracają do Tajlandii na pogrzeb krewnego, ich związek zostanie wystawiony na poważną próbę. Reżyser podąży podobnym tropem w Nimfie (2009), zamieniając podejrzenie w realną małżeńską zdradę, dokonującą się w chłodnej scenerii współczesnej azjatyckiej metropolii. Uwikłana w pozamałżeński romans May i jej mąż Nop, być może z nadzieją na zmianę, pojadą razem do dżungli, Nop ma zrobić serię zdjęć dzikiej przyrody. Mężczyzna wchodzi w głąb lasu, trafiając tam na stare drzewo. Ulega jego dziwnemu czarowi. May rusza śladem zaginionego. Film jak i poprzednie zachwyca zmysłowością i wyrafinowaną formą, opartą na braku jasnej granicy pomiędzy realnością wydarzeń, a ich wizualizacją, będącą udziałem bohaterów. Gęsty, zmysłowy, pełen dźwięków las, realne miejsce dramatu jest tu metaforą. Wypełniony roślinami i duchami, faktycznie obrazuje to, co dzieje się między ludźmi.


Ploy, reż. Pen-Ek Ratanaruang

We wszystkich niemal filmach Pen-eka pojawia się motyw winy. Zwykli, z pozoru niewinni ludzie są zdolni do rzeczy, o które trudno ich podejrzewać. Potem stają się ofiarami świadomości popełnionego zła. Jak sobie z tym radzą, jak reaguje na ich tajemnicę otoczenie, dlaczego popełniają zbrodnie – nad tym od lat zastanawia się reżyser, znajdując coraz bardziej subtelne środki, by te pytania zadawać.

Pen-ek Ratanaruang będzie gościem 3. Festiwalu Filmowego „Kino w pięciu smakach” (22 – 27 października 2009, Warszawa), na którym pokaże większość swoich filmów i spotka się z publicznością.

Agnieszka Szeffel

Miesięcznik "Kino" nr 10/2009, www.kino.org.pl

Pięć Smaków
Działania:

realizacja: Pracownia Pakamera & designfrompoland.com   |   ©2009-2010 Fundacja Sztuki Arteria