Archiwum - 7. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

"Wilgotne sny": Maja Korbecka

Przed "Wilgotnymi snami" stało trudne zadanie zbudowania pełnokrwistej, wiarygodnej postaci kobiecej, bohaterki żyjącej w Chinach, gdzie pozycja kobiety nadal jest tradycyjnie niższa. Film spotkał się z barierą cenzury, co nadaje mu aurę kontrowersyjności, zwłaszcza, że cenzura w Chińskiej Republice Ludowej jest do pewnego stopnia demonizowana przez ludzi Zachodu.

Yang Lina, niezależna dokumentalistka z Pekinu, tym razem zwraca się w stronę fabuły i skupia na osobistym punkcie widzenia głównej bohaterki. Historia zaczyna się banalnie. Kobieta ze średniej klasy wyższej, zajmuje się domem i dzieckiem, ignorowana przez męża, próbuje szukać hobby, zapełnienia wolnego czasu, który stał się dla niej nieznośnym ciężarem. Podczas pewnej popołudniowej drzemki w jej śnie pojawia się mężczyzna, duch z którym bohaterka przeżywa gwałtowny i niepokojąco realistyczny stosunek. To wydarzenie sprawia, że bohaterka rozpoczyna poszukiwanie indywidualnego spełnienia, wykraczającego poza sferę seksualną, które wyrzuci ją poza obręb życia społecznego.

Wilgotne sny


Budowa kadrów, ich kolorystyka, może przypominać pastelowe soft porno czy lekki melodramat z kręgu kina kobiecego, lecz reżyserka, budując niezależną, świadomą siebie postać głównej bohaterki, zwraca się w stronę kina kobiet. Film jest naładowany znaczeniami po brzegi - od taoizmu, poprzez buddyzmdo szamanizmu. Motyw zakwestionowania granicy między snem a jawą wydaje się jednym z najciekawszych. Przywołując słynną przypowieść taoistyczną o śnie mędrca i motylu, reżyserka może sugerować, że postać inkuba, który pojawia się w snach bohaterki jest tak naprawdę jej wyobrażeniem, częścią jej własnej nieuświadomionej natury. Przemawia za tym też montaż miękki w scenie snu i wybudzenia, który zaciera także granice realności. Za tą interpretacją przemawiałoby też kilkakrotne przywołanie postaci bodhisattvy Awalokiteśwary (kobiecego mężczyny), który w buddyzmie chińskim zamienił się w Guanyin (płeć kobieca). Chociaż drogi różnorodnych filozofii przedstawionych w filmie były kręte, wreszcie udało się głównej postaci pogodzić yin i yang i znaleźć jedność w przeciwieństwach, zaakceptować własne odbicie z lustrze.

Główna bohaterka spotyka się z problemem, który dotyczy nas wszystkich - dualizmu, dwóch sprzeczności, które zmieniają nasz spokój wewnętrzy w obraz stołówki szkolnej w czasie bitwy na jedzenie. Film Yang próbuje był pojemny filozoficznie, intensywny aktorsko i estetycznie, lecz z tego chaosu nie udało się zbudować autorskiej całości. Formalnie zaś nie różni się aż tak bardzo od "Popołudniowej igraszki" w reżyserii Jill Saloway. Nadal jednak "Wilgotne sny" przedstawiają ciekawy obraz człowieka XXI wieku, nie zawężając pola widzenia do podziału na płci.


Autorka: Maja Korbecka

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal