Archiwum - 7. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

"Biedni ludzie": Adam Cybulski

Midi Z – młody reżyser z Birmy, w drugim filmie pełnometrażowym doskonali swój autorski styl. Z jednej strony przypomina o tematach podjętych w starszym o rok "Powrocie do Birmy", z drugiej natomiast, ponownie posługuje się surową formą paradokumentalną.

Główny bohater A-hong, aby odkupić z rąk handlarzy żywym towarem swą siostrę, ima się różnych zajęć. Najpierw jako przewodnik wycieczek po Bangkoku, zdziera pieniądze z chińskich turystów, następnie stara się zdobyć trochę grosza biorąc udział w handlu amfetaminą. Odbiorca poznaje również drugą stronę tej historii: równolegle San Mei, młoda dziewczyna, której gang obiecuje dokumenty umożliwiające legalizację pobytu w kraju, zajmuje się porwaną siostrą A-honga.

"Biedni ludzie" poczatkowo wydają się posiadać wszystkie składniki kina gangsterskiego. Reżyser w portret birmańskich emigrantów wpisuje gangi, handel narkotykami, ale także – znamienny dla wspomnianego gatunku – temat więzi rodzinnych. Zdejmuje jednak ze swojej historii całą efektowność, pozostawiając widza z chłodną obserwacją pozornie niezajmujących wydarzeń.

Midi Z. silnie nawiązuje do "Powrotu do Birmy", w którym przedstawił oblicze swojej ojczyzny w dobie demokratyzacji. W tej niemal autobiograficznej historii, opowiedział o prostych robotnikach pracujących na budowach, w fabrykach cegieł czy przy wyrębie lasu. W drugim obrazie ponownie pochyla się nad szarym człowiekiem zmagającym się z niedolą. Tym razem jednak skupia się niejako na rewersie nastrojów społecznych towarzyszących wyborom w Birmie na początku 2011 roku. Wizerunek społeczeństwa tworzą tutaj prostytutki, drobni przestępcy, oszuści i nieudolni gangsterzy.

Midi Z posługuje się warsztatem dokumentalisty. Zestawia ze sobą długie, statyczne ujęcia, jak i rozedrgane zdjęcia z ręki. Angażuje naturszczyków zerkających często w oko kamery, co dla twórcy zakładającego, iż "realizm nie jest tożsamy z rzeczywistością" wydaje się być bardzo świadomym zabiegiem, burzącym iluzję.

Niektórzy stwierdzą, iż rodzi się nowy autor azjatyckiego kina, inni natomiast, że rokujący filmowiec już na starcie zjada swój, bardzo krótki jeszcze, ogon. Można zgodzić się, iż poetyka monotonii okaże się dla części widowni nadto wymagająca, należy jednak jednocześnie uznać spoistość i konsekwencję, jaką odznacza się drugi film Midiego Z.


Autor: Adam Cybulski

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal