Archiwum - 7. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

"Z tobą, bez ciebie": Sławomir Wasiński

Kinematografia Sri Lanki jest dla polskiego widza zjawiskiem całkowicie obcym. Rodzima publiczność miała do tej pory niewiele okazji by zetknąć się z tamtejszą egzotyką miejsca i czasu. W wąskim obiegu festiwalowym można było spotkać się z twórczością np. Vimukthiego Jayasundary (m.in. "Pomiędzy dwoma światami" [2009]). Aktualnie po raz kolejny pojawiła się szansa na kontakt z obrazem z Azji Południowej za sprawą filmu Prasanny Vithanage'a zatytułowanego "Z tobą, bez ciebie", będącego ekranizacją opowiadania "Łagodna" Fiodora Dostojewskiego.

Opowieść o uczuciach rodzących się między Sarathsirim – samotnym właścicielem lombardu, a Selvi – młodą pięknością, która z coraz większą regularnością sprzedaje u mężczyzny swoją biżuterię, przybiera konwencję zintensyfikowanego melodramatu. Vithanage chcąc zachować oryginalną historię, jednocześnie próbuje przystosować ją do kontekstów kulturowych właściwych tej części świata. Niedługo po tym jak Selvi zgadza się wyjść za Sarathsirima, na jaw wychodzi przeszłość obojga, przeszłość przekreślająca szansę na wspólne życie. Reżyser posługując się kliszami charakterystycznymi dla gatunku, sprawnie komplikuje relacje małżonków. Jednym z głównych czynników różnicujących staje się pochodzenie bohaterów. On, jako Syngalez, i żołnierz, walczył przeciwko Tamilom w wojnie domowej na Sri Lance, trwającej przez trzy dekady. Ona, nie jest w stanie pogodzić się ze stratą najbliższych, których zabrała jej wojna. Blizny przeszłości, jakie każde z nich w sobie nosi, nie przeszkodzą im w próbie odnalezienia płaszczyzny porozumienia, może nawet miłości.

Z tobą, bez ciebie


Prasanna Vithanage opowiada swoją historię w sposób wysoce świadomy. Zarówno kompozycja kadrów, sugerująca wciąż powracające motywy z twórczości Dostojewskiego, jak i istotność czasu, pewna jego opresyjność, występująca tutaj pod postacią stale słyszalnego, miarowo tykającego zegara – stają się pojemnymi nośnikami treści. Kadry sugerują pewnego rodzaju uwięzienie i chęć powrotu na łono natury, bohaterowie zamknięci w czterech ścianach kierują swój wzrok w stronę okna. Nieustająco płynący czas każe weryfikować status relacji między małżeństwem, który pozostaje niezmienny. Żałować należy pewnej niewiary reżysera w widza. Momentami to, co zręcznie opowiedziane za pomocą obrazów, wybrzmiewa z całą swoją dosłownością w słowach wypowiadanych przez bohaterów. Słowach, przecież tak mało istotnych, w porównaniu do mocy widocznych tu obrazów.


Autor: Sławomir Wasiński

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal