Archiwum - 7. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

"Ilo Ilo": Magda Malinowska

Ilo Ilo

Skromny i emanujący ciepłem debiut Anthony'ego Chena to historia przepuszczona przez filtr osobistych wspomnień reżysera, słodko-gorzka opowieść o osamotnieniu oraz niemożności nawiązania głębszej relacji z drugim człowiekiem – zwłaszcza tym, będącym najbliżej.

Kiedy Teresa – filipińska służąca, wkracza w świat jednej z singapurskich rodzin, szybko staje przed wyzwaniem pokonania niechęci ze strony nieznośnego Jiale. Chłopiec, który za sprawą swoich wybryków nieustannie doprowadza matkę do furii, uznaje dzielącą z nim pokój obcą kobietę za intruza. Mimo wszelkich pochodów zmierzających do wyeliminowania „nieproszonego gościa”, opiekunka pozostaje nieugięta. Między bohaterami powoli zaczyna rodzić się specyficzna więź oparta na ciągłym docieraniu się. Ubrane w ostre słowa argumenty Teresy, tak różne od rodzicielskich pustych uwag, pozbawionych szans na wywołanie jakiejkolwiek refleksji, stopniowo pozwalają Jiale nabrać nieco większej świadomości własnych czynów.

Ilo Ilo


Chiński tytuł, który przetłumaczyć można jako zwrot: "mamy i taty nie ma w domu", podkreśla dojmującą nieobecność osoby mogącej stać się towarzyszem, a zarazem autorytetem chłopca. Nabierające na sile przywiązanie do służącej, pełne jest dziecięcej niedojrzałości, ciągłego przyciągania i odpychania. Zapach włosów Teresy i jej sukienki, spojrzenie smutnych oczu zdaje się być niczym innym jak filmowym echem autorskich reminiscencji, zmysłowych wrażeń wydobytych z przeszłości.

W "Ilo Ilo" bez wątpienia przeraża świat dorosłych – wtłoczonych w machinę postępującego kryzysu finansowego, pozbawionych chęci do walki oraz szukających ukojenia w miejscach, będących ślepymi uliczkami. Tylko Teresa ma w sobie siłę, umożliwiającą jej trwanie w trudnej sytuacji – z dala od domu i kilkumiesięcznego niemowlęcia. Co ciekawe, to właśnie ona okazuje się katalizatorem wszelkich relacji w domu swoich pracodawców, a warto podkreślić, iż w obiektywie Chena figury rodziców zostają poważnie nadwątlone. Służąca wywołuje zazdrość matki o sympatię Jiale, a także pośrednio przyczynia się do pierwszej szczerej rozmowy małżeństwa, które otwarcie stawia czoła problemom materialnym i przyznaje się do popełnionych błędów oraz wzajemnej nieszczerości. Jedna z końcowych scen – wspólne słuchanie ulubionej piosenki Filipinki przez ojca i syna daje nadzieje na ich wspólny nowy start, w trudny do uchwycenia sposób oddalając jednak niemy dramat Teresy.


Autorka: Magda Malinowska

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal