Archiwum - 6. Festiwal Filmowy Pięć Smaków

Ai Weiwei - indywidualność w zglobalizowanym świecie

"AI WEIWEI: THE FAKE CASE" m.p

Chińczyk Ai Weiwei po tym, jak rozsypał miliony porcelanowych ziaren słonecznika w Hali Turbin londyńskiej Tate Modern, został okrzyknięty najważniejszym światowym artystą 2011 roku. Dysydent, którego można spotkać zarówno w luksusowych europejskich czy amerykańskich hotelach, jak i w chińskich więzieniach, znalazł się na szczycie listy 100 najważniejszych twórców magazynu "Art Review".

Wbrew temu, co myślą zachodni wielbiciele jego sztuki i aktywności publicznej, kosmopolita Ai Weiwei - autor artystycznych instalacji, kurator, architekt, filmowiec, fotografik, społecznik, doskonały kucharz i fryzjer - w swoich pracach porusza się w niejednoznacznym świecie. Świadczą o tym choćby jego dwa, pokazywane w zestawie dokumenty: "Bardzo nam przykro" (So Sorry, 2012) i "Ordos 100" (2012).

Tytuł pierwszego ma związek z wystawą w monachijskim Haus der Kunst w 2009 roku. Zbudowana z dziecięcych plecaków, wielkoformatowa instalacja "Remembering" była rezultatem badań, jakie artysta ku niezadowoleniu chińskich władz prowadził po trzęsieniu ziemi w Syczuanie, zwracając uwagę na śmierć ogromnej liczby dzieci, które przebywały w tym czasie w szkołach. Ai Weiwei dostał wtedy specjalną "ochronę", tajniacy w cywilu śledzili każdy jego krok, on zaś z upodobaniem - posługując się kamerą niczym bronią - dekonspirował ich, narażając się tym samym na coraz bardziej brutalne szykany policji. Efektem pobicia okazał się krwiak mózgu, zoperowany w niemieckim szpitalu. Walcząc z totalitarnym systemem o prawo do krytyki, możliwość wyrażania indywidualnych poglądów, zadawania pytań, można ponieść straty, które oklejony plastrami Ai Weiwei obnosi po zachodnich salonach z wyjątkowym wdziękiem. Jego prywatne życie, jego charakterystyczna postać i twarz stają się polem nieustannej wizualnej eksploracji.

Drugi film, "Ordos 100", jest przewrotną relacją z realizacji przedsięwzięcia współtworzonego przez Ai Weiweia - u szczytu międzynarodowej sławy, Herzoga & de Meurona - architektoniczne gwiazdy ze Szwajcarii, z którymi artysta współpracował już przy słynnym "ptasim gnieździe", projekcie stadionu olimpijskiego w Pekinie oraz Cai Jianga, dotkniętego megalomanią prywatnego dewelopera, chcącego zbudować osiedle willowe na mongolskiej pustyni. Szalone konceptualne wyzwanie zgromadziło 100 architektów z całego świata, którzy zgodzili się zaprojektować domy o powierzchni 1000m2 każdy. Choć brzmi to jak żart albo jawna prowokacja, nie bez wątpliwości architekci potraktowali sprawę poważnie. Dysponując planem urbanistycznym tonącej w zieleni oazy, nie mając żadnych przesłanek, co do charakteru mieszkańców, ani wyglądu całości czy części osiedla, z zapałem pochylili się nad architektonicznym ćwiczeniem, które wielu z nich przypomniało zapewne czasy studenckie. Podczas dyskusji i wywiadów skonfundowani zastanawiali się nad istotą współczesnej architektury i ideą domu, sięgali do głębokich, a zarazem idealistycznych przekonań o jej służebnej względem człowieka roli. Mówiąc o "nieuchwytności", jakiej doświadczają w kontakcie z klientem, dla którego projektują, odsłaniali swoją bezradność nie tylko w tej specyficznej sytuacji, ale i w "normalnej" zawodowej praktyce, a nawet po prostu w życiu, kiedy komunikują się z innymi. Otoczeni typową chińską gigantomanią, w zasięgu której człowiek nie istnieje indywidualnie, odcinając się od podobnej estetyki, tu: jakby jej nie zauważali. Po dwóch miesiącach pracy w samotności architekci wrócili do Chin z gotowymi projektami.

"Ordos 100" pokazuje karykaturę indywidualizmu. Gigantyczny, bo rozpisany na 100 mocnych głosów, "efekt Bilbao". Każdy dom jest dziełem sztuki, ich nagromadzenie wydaje się nie do zniesienia. Sami architekci, którzy wcześniej mieli trudności ze stworzeniem wspólnego dla osiedla prototypu domu, dystansując się wobec chęci narzucenia pozostałym pewnych z góry określonych zasad, gotową zbiorczą koncepcję nazywają "ogrodem zoologicznym". Choć wcześniej globalizację uznawali za sprzymierzeńca: "ludzie żyją dziś przecież na całym świecie tak samo, nie musimy znać lokalnego kontekstu", nagle odkryli inne znaczenie globalizacji: w tej małej światowej wiosce wszystko jest ze sobą powiązane, nie da się już żyć w izolacji, prawdziwa wolność - także (zwłaszcza) estetyczna - nie istnieje. Nic dziwnego, że osiedle Ordos 100 jak dotąd - nawet w Chinach - nie zostało zrealizowane.

Pomiędzy sztuką zaangażowaną a sztuką konceptualną, pomiędzy skrajnymi spojrzeniami na indywidualność jednostki i współczesne społeczeństwo, pomiędzy Wschodem a Zachodem, polityką (zarówno polityką totalitarnego państwa, jak i polityką rynku) a trudną codziennością - Ai Weiwei wciąż zaskakuje swoimi interdyscyplinarnymi pracami. Mimo realizacyjnego skomplikowania prostota ich przekazu za każdym razem zadziwia, dotyka i demaskuje.

 

Agnieszka Szeffel
"Ekrany" nr 5(9) 2012

kontakt: info@piecsmakow.pl
© Fundacja Sztuki Arteria, realizacja: Pracownia Pakamera + Multiversal